Warsztaty Joe McNally 2009, Dobbs Ferry, NY

Na takie warsztaty zawsze warto iść. Czegoś nowego można się dowiedzieć i nauczyć. Na przykład tego że jeśli już kiedyś będziesz robić zdjęcia dla National Geographic, to żadne modyfikacje na nich nie są akceptowane – NG przyjmuje tylko pliki raw prosto z aparatu – inaczej możesz zostać zbanowany:)
Joe McNally to naprawdę profesjonalista, wie co robi… Najlepsze jest jednak to ze czasem on sam nie wie jaki efekt uzyska z danym setupem. Opowiadał historie jak robił jakieś ćwiczenia ze swoimi uczniami, i powiedział coś w stylu: “no to zobaczmy, jaki efekt uzyskamy teraz z takimi ustawieniami świateł jakie mamy”, na co klasa zapytała: “to Ty nie wiesz???”:)) No tak, w fotografii, a tym samym w malowaniu światłem nie zawsze się wie jaki efekt się uzyska. Parę rzeczy których się dowiedziałem:

  • obojętnie co by się działo, bądź spokojny, nawet jeśli w środku myślisz sobie: “o Boże, co za beznadzieje, ten setup w ogóle nie daje rady, światło jest do dupy, itd” na zewnątrz tego nie możesz pokazać, bo pociągniesz wszystkich za sobą na dno. Począwszy od asystentów, a co ważniejsze stracisz zaufanie tego, kogo fotografujesz…

    - asystenci są bardzo ważni i musisz się do nich odnosić z szacunkiem (bo inaczej poprzestawiają Ci kanały w PocketWizardach i nic nie będzie działać:))

    - jeśli już masz trochę doświadczenia w fotografowaniu, to najpierw rób sprawdzony setup, a dopiero jak zostanie Ci czasu i chęci – eksperymentuj – i staraj się to robić zawsze (ale po tym jak juz masz “właśnie to zdjęcie”),

    - bądź minimalista – a przynajmniej od tego zaczynaj – jedno źródło światła a później dokładaj wedle upodobania następne,

    - jeśli chcesz wzbudzić zaufanie art directora, to uzyj trochę slangu rozmawiając ze swoimi asystentami. Powiedzmy: weźcie te 2 580EX II, jeden na prawo na full moc, druga na lewo na 1/8mocy, oba ustawcie na 105mm, zagobujcie je żeby nie było ich widać na tle, dodajcie 1/2 CTO, kanał 2 na PocketWizardach, i jak będziecie gotowi to dajcie znać.” Joe gwarantuje ze takie coś skutkuje otwarciem kopary u art directora, a jak w dodatku jest on gejem to wam raczka machnie, zaślini się i powie: “oooh myyy goooood”:))

    Niewiele dało kilka “silników odrzutowych” które starały się ogrzać cale studio w Dobbs Ferry i tym samym zagłuszyć Joe, na warsztatach było dość zimno – tym bardziej gdy na koniec przenieśliśmy się do piwnicy. Pomimo tego ze ilość zdjęć jakie mogliśmy zrobić była mocno limitowana, tutaj parę które udało mi się zrobić:


    Related posts:

  • Facebook comments:

    Your email is never published or shared. Required fields are marked *

    *

    *

    There was an error submitting your comment. Please try again.

    g e t   s o c i a l