Chicago Fireworks

Jakieś dwa tygodnie temu byliśmy na ostatnim w sezonie pokazie fajerwerków w Chicago, sponsorowanym przez lokalny biznes. W miarę oczywiste – wieczór, fajerwerki – więc statyw, obiektyw wide-angle i przesłony rzędu F11 – F22 to normalka. Wszystko dobrze zorganizowane, jak przystało na eventy w Ameryce, policja nie pozwoliła nam się rozłożyć przy barierkach blisko mostu. I po pierwszych fajerwerkach zrozumieliśmy dlaczego – popiół i wszelkiego rodzaju paprochy zaczęły sypać nam się na głowy jak powiał wiatr. I tu mój błąd – nie sprawdzałem tak dokładnie zdjęć od razu – a po całym spektaklu zobaczyłem że na wszystkich zdjęciach za wyjątkiem paru pierwszych mam paprocha na samym środku na górze. Pewnie gdybym robił zdjęcia na przysłonie 2.8 to może byłby niewidoczny, ale na F11-22 cudnie mrugał do mnie paproch:)Jedno dobre to to, że na każdym zdjęciu był w tym samym miejscu, więc bardzo łatwo było się go pozbyć w post processingu.

Vote For Image
0 votes

Vote For Image
0 votes

Vote For Image
0 votes

Vote For Image
0 votes

Vote For Image
0 votes

Related posts:

Facebook comments:

March 15, 2010 - 6:25 PM

margol - Bardzo fajnie to wszystko wyszlo. Ciekawy jestem jak wygladaly zdjecia w oryginale z tym paprochem… AAA no i jeszcze jakies strobist info by sie przydalo;D

March 16, 2010 - 3:03 PM

ania - Bajka o brzydkim paprochu, która dobrze się kończy: przyjęciem z fajerwerkami:) Ładne wyszły. Robiłeś serią czy pojedyncze zdjęcia? A czas naświetlania?

March 26, 2010 - 9:44 AM

bizior - @ania: nie bardzo rozumiem pytanie o tym czy robilem zdjecia seria? zapomnialem wezyka, wiec ustawilem shutter trigger na 2sek i pstrykalem majac nadzieje ze nie potrace statywu :) Co do czasu naswietlania to wszystko w granicach 2-10 sekund, z tego co pamietam. Oczywiscie przy zmianie aperture dostosowalem f-stop…
pozdro!

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

*

*

There was an error submitting your comment. Please try again.

g e t   s o c i a l